niedziela, 11 października 2009

Jaka część kredytu studenckiego jest zjadana przez inflację?


W analogii do postów opublikowanych na zaprzyjaźnionych blogach Rentier oraz APP Funds chciałbym poruszyć kwestie kredytu studenckiego i korzyści jakie ze sobą niesie.


Kredyt studencki jest pożyczką udzieloną studentowi przez Bank Gospodarki Krajowej za pośrednictwem komercyjnych banków - takich jak PKO BP, Pekao SA czy BGŻ. Cała magia kredytu tkwi w warunkach jego przyznawania - spłata kredytu rozpoczyna się w 2 lata od zakończenia studiów i od tego momentu zaczyna się naliczanie odsetek. Do tego momentu wszystkie koszty pokrywa BGK. 

Skoro zatem nie ponosimy żadnych opłat za kredyt do tego okresu w dniu rozpoczęcia spłaty istnieje możliwość oddania pieniędzy w jednej racie, co w tej sytuacji oznacza dokładną kwotę, którą przez 5 lat pobraliśmy. W przypadku transz w wysokości 600 złotych miesięcznie przez 10 miesięcy w skali roku ( od października do lipca ) oznacza to dokładnie 30 000 złotych. 

Bezprocentowa pożyczka brzmi wspaniale tym bardziej jeśli dorzucimy tutaj bajeczne słówko inflacja. Jest to nic innego jak spadek siły nabywczej pieniądza, czyli w kolejnych latach za te same pieniądze możemy kupować mniej towarów. 



Popatrzmy jak zmienia się rzeczywista wartość pobranego kredytu pomniejszonego o teoretyczną inflację w wysokości 3,5% rocznie


 

W przypadku średniorocznej inflacji na poziomie 3,5% w skali roku i transzach kredytu w wysokości 6000 zł rocznie w rzeczywistości mamy do spłacenia już nie nominalne 30 000 zł, a rzeczywiste 25 289 zł ( biorąc pod uwagę inflację ).

Teraz pomyślmy o aspekcie inwestorskim. Rozważny student, który potrafi utrzymać się za pieniądze rodziców czy ewentualne źródła alternatywne może całość transz odkładać na lokatę. Jeżeli przyjmiemy, że całość jest systematycznie wpłacana na lokatę z oprocentowaniem 5% bez belki w skali roku ( 6,17 % brutto ) to może w łatwy sposób osiągnąć sumę 38 379 zł w momencie rozpoczęcia spłaty. W przypadku jednorazowej spłaty zostaje w takim razie na czysto 8 379 zł. Fajnie gdyby ktoś dał nam taką kwotę w nagrodę za zakończenie kształcenia, prawda ? 
Popatrzmy na te wyliczenia:





Teraz weźmy pod uwagę scenariusz w którym obrotny student wpłaca część pieniędzy na instrumenty bezpieczne, a część na agresywne - takie jak akcje czy fundusze akcji i uzyskuje średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 12 %: 





Wprawdzie to wariant optymistyczny, ale 23 551 zł zysku wygląda nad zwyczaj dobrze. 

Po upływie tego czasu oprocentowanie kredytu wynosi połowie stopy redyskontowej ustalanej przez Radę Polityki Pieniężnej, a termin spłaty jest 2-krotnie dłuższy od czasu pobierania kredytu.




W dniu dzisiejszym stopa ta wynosi 3,75% - a więc oprocentowanie kredytu w momencie spłaty wynosiłoby 1,92% w skali roku! Można zatem w dalszym ciągu pomnażać kapitał i spłacać kredyt w niewielkich ratach. 


Ja już wybrałem kredyt studencki i właśnie mija trzeci rok, gdy na moje konto wpływają transze z kredytu. Jeżeli jesteś studentem zachęcam Cię do rozpatrzenia wszystkich korzyści i wad jakie niesie za sobą kredyt studencki. Pamiętaj o tym, że termin składania wniosków mija 15 listopada. 


Jeżeli jesteś zainteresowany pozyskaniem większej ilości informacji - zajrzyj na portal w pełni poświęcony kredytm studenckim i pobierz darmowego ebooka - TUTAJ.

4 komentarze:

Cheed pisze...

Bardzo wartościowy post. Kiedyś u siebie również zachęcałem do wzięcia kredytu studenckiego i wykonywałem podobne obliczenia. Trzeba wzmacniać świadomość ekonomiczną studentów.

Pozdr.

Marcin pisze...

Dzięki za link.

Ja jednak z kredytu wolałem zrezygnować, bo to za duże obciążenie dla poręczycieli.

morbidmind pisze...

kredyt studencki

morbidmind pisze...

kredyt