W analogii do postów opublikowanych na zaprzyjaźnionych blogach Rentier oraz APP Funds chciałbym poruszyć kwestie kredytu studenckiego i korzyści jakie ze sobą niesie.
Kredyt studencki jest pożyczką udzieloną studentowi przez Bank Gospodarki Krajowej za pośrednictwem komercyjnych banków - takich jak PKO BP, Pekao SA czy BGŻ. Cała magia kredytu tkwi w warunkach jego przyznawania - spłata kredytu rozpoczyna się w 2 lata od zakończenia studiów i od tego momentu zaczyna się naliczanie odsetek. Do tego momentu wszystkie koszty pokrywa BGK.
Skoro zatem nie ponosimy żadnych opłat za kredyt do tego okresu w dniu rozpoczęcia spłaty istnieje możliwość oddania pieniędzy w jednej racie, co w tej sytuacji oznacza dokładną kwotę, którą przez 5 lat pobraliśmy. W przypadku transz w wysokości 600 złotych miesięcznie przez 10 miesięcy w skali roku ( od października do lipca ) oznacza to dokładnie 30 000 złotych.
Bezprocentowa pożyczka brzmi wspaniale tym bardziej jeśli dorzucimy tutaj bajeczne słówko inflacja. Jest to nic innego jak spadek siły nabywczej pieniądza, czyli w kolejnych latach za te same pieniądze możemy kupować mniej towarów.
Popatrzmy jak zmienia się rzeczywista wartość pobranego kredytu pomniejszonego o teoretyczną inflację w wysokości 3,5% rocznie
W przypadku średniorocznej inflacji na poziomie 3,5% w skali roku i transzach kredytu w wysokości 6000 zł rocznie w rzeczywistości mamy do spłacenia już nie nominalne 30 000 zł, a rzeczywiste 25 289 zł ( biorąc pod uwagę inflację ).
Teraz pomyślmy o aspekcie inwestorskim. Rozważny student, który potrafi utrzymać się za pieniądze rodziców czy ewentualne źródła alternatywne może całość transz odkładać na lokatę. Jeżeli przyjmiemy, że całość jest systematycznie wpłacana na lokatę z oprocentowaniem 5% bez belki w skali roku ( 6,17 % brutto ) to może w łatwy sposób osiągnąć sumę 38 379 zł w momencie rozpoczęcia spłaty. W przypadku jednorazowej spłaty zostaje w takim razie na czysto 8 379 zł. Fajnie gdyby ktoś dał nam taką kwotę w nagrodę za zakończenie kształcenia, prawda ?
Popatrzmy na te wyliczenia:
Teraz weźmy pod uwagę scenariusz w którym obrotny student wpłaca część pieniędzy na instrumenty bezpieczne, a część na agresywne - takie jak akcje czy fundusze akcji i uzyskuje średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 12 %:
Wprawdzie to wariant optymistyczny, ale 23 551 zł zysku wygląda nad zwyczaj dobrze.
W dniu dzisiejszym stopa ta wynosi 3,75% - a więc oprocentowanie kredytu w momencie spłaty wynosiłoby 1,92% w skali roku! Można zatem w dalszym ciągu pomnażać kapitał i spłacać kredyt w niewielkich ratach.
Ja już wybrałem kredyt studencki i właśnie mija trzeci rok, gdy na moje konto wpływają transze z kredytu. Jeżeli jesteś studentem zachęcam Cię do rozpatrzenia wszystkich korzyści i wad jakie niesie za sobą kredyt studencki. Pamiętaj o tym, że termin składania wniosków mija 15 listopada.


4 komentarze:
Bardzo wartościowy post. Kiedyś u siebie również zachęcałem do wzięcia kredytu studenckiego i wykonywałem podobne obliczenia. Trzeba wzmacniać świadomość ekonomiczną studentów.
Pozdr.
Dzięki za link.
Ja jednak z kredytu wolałem zrezygnować, bo to za duże obciążenie dla poręczycieli.
kredyt studencki
kredyt
Prześlij komentarz