niedziela, 28 lutego 2010

Plany systematycznego oszczędzania? Stwórz własny!



Pamiętam, jak kilka lat temu nie mając jeszcze większego pojęcia na temat giełdy i funduszy inwestycyjnych postanowiłem znaleźć dla pierwszych zarobionych pieniędzy alternatywę lepszą od lokaty. Znajomy polecił mi SKANDIĘ. Nie znając się zbytnio na rzeczy umówiłem się na wizytę z przedstawicielem w celu wybrania poznania szczegółów oferty.

Po bardzo krótkim namyśle zaproponowano mi plan oszczędnościowy, w którym zobowiązywałbym się do zasilania swojego konta w Skandii kwotą nie mniejszą niż 2 000 zł rocznie przez okres nie krótszy od 5 lat.
Był początek roku 2007, a więc szczyt hossy – wykresy sięgające nieba cieszące oko kilkusetprocentowymi stopami zwrotu za okres ostatnich kilku lat.

Oczywiście przedstawiciel zapewniał o 100% gwarancji kapitału, co mogłem zawdzięczać sztabowi ekspertów, którzy mieli nadzorować każdą zmianę trendu na rynku i konwertować jednostki uczestnictwa funduszy z agresywnych na bezpieczne w odpowiednim momencie, co gwarantowałoby choćby minimalne zyski w ciągu roku w przypadku bessy. Miałem się nie martwić niczym, tylko wpłacić pieniądze i liczyć zyski.


Początkowo byłem wszystkim zauroczony, po powrocie do domu zacząłem porównywać dotychczasowe stopy zwrotu z moim wkładem i już planować przyszłe inwestycje z cudownie pomnożonego wykładniczo kapitału.

W decydującym momencie przemówił zdrowy rozsądek i zacząłem wertować Internet w celu znalezienia przysłowiowego haczyka. Nie było z tym problemu – wyczytałem, iż ten miły pan w garniturze oferujący mi tak pięknie wyglądające produkty nie robi tego bezinteresownie. Za podpisanie umowy planu oszczędzania, w którym zobowiązuję się na wpłacenie co najmniej 10 000 zł do swojego portfela w Skandii i zablokowanie tej kwoty na kilka ładnych lat bez żadnej gwarancji kapitału ten miły pan miał zgarnąć ładną prowizję w wielkości 1 000 - 2 000 zł plus dodatkowe prowizje od przyszłych zysków. Poza tym wiele głosów prognozowało rychłe spadki na giełdzie, dlatego inwestycje w fundusze akcyjne nie wyglądały już tak obiecująco.

Wtedy nastąpił w moim życiu moment przełomowy. Podjąłem decyzję o tym, że wolę sam zarządzać swoim kapitałem i mieć nad nim pełną kontrolę, co jednocześnie wiązało się z pełnią odpowiedzialności za wszystkie decyzje inwestycyjne.

Przedstawiciel Skandii w dalszym ciągu pisał do mnie wiadomości mailowe z pytaniem czy się zdecydowałem i zaproszeniem do podpisania umowy, jednak wtedy już wiedziałem, taki plan oszczędzania nie jest dla mnie. Zdecydowałem się na stworzenie własnego planu oszczędnościowego, w którym to ja sam sobie płacę wynagrodzenie za dobre decyzje i zarządzanie kapitałem.

Wtedy też zacząłem edukację na temat funkcjonowania rynków finansowych. Trafiłem na różne portale i blogi, z których najbardziej przypadł mi do gustu blog APP FUNDS, w którym Zbigniew Papiński opisuje budowanie własnego portfela od zera. Od jakiegoś czasu pisze również komentarze do portalu notowany.pl – wszystkich nie znających tych pozycji zachęcam do zapoznania się z treścią.

Pierwszą książką o tematyce papierów wartościowych jaką przeczytałem była „Sztuka Spekulacji” Komara. Jest to pozycja, którą z czystym sercem mogę polecić wszystkim.

Ja swoją przygodą rozpocząłem od giełdy przez fundusze inwestycyjne i inne inwestycje alternatywne. Połowę portfela stanowią bezpieczne inwestycje w lokaty bankowe i monety kolekcjonerskie.

Oczywiście pośrednio płacę prowizję za korzystanie z rachunku maklerskiego, podatek Belki i zarządzanie funduszami akcyjnymi, ale w porównaniu z prowizją, jaką ściągnęłaby ze mnie Skandia to naprawdę niewiele. Po drugiej stronie medalu jest na pewno niższa efektywność moich decyzji od sztabu fachowców siedzących za biurkami Skandii, ale dzięki temu mam motywację do edukacji, z każdą inwestycją nabywam cennego doświadczenia i co najważniejsze – potrafię przynosić zyski w bessie.

Dzięki produktowi Supermarket Funduszy Inwestycyjnych w mBanku kupuję fundusze bez opłat za nabycie. To bardzo dobry produkt, dzięki któremu konto w mBanku stało się moim kontem podstawowym. Jeśli nie masz jeszcze konta w mBanku, możesz je założyć klikając w baner po prawej stronie bloga. Ja przyjąłem  strategię uśredniania i co miesiąc staram się nabywać za określoną kwotę j.u. funduszów.

Wniosek jest prosty - stworzenie własnego portfela to bardzo dobre rozwiązanie dla osób, które lubią przejmować inicjatywę w zarządzaniu własnym kapitałem i nie boją się konsekwencji własnych decyzji. Dzięki temu nie płacimy horrendalnie wysokich prowizji pośrednikom i możemy kontrolować każdą z naszych inwestycji indywidualnie kreując własną strategię inwestycyjną.

3 komentarze:

Integralny pisze...

Dobry wpis. Ja juz dawno przestalem korzystac z posrednikow. Kiedys tez kupowalem fundy w PEKAO SA (tam posiadalem rachunek), czego pozniej bardzo zalowalem. Glupota. Teraz jestem bogatszy w ta wiedze. Pozdrawiam.

zniechęcony pisze...

Ja już trzeci rok inwestuję w PSO w jednostki funduszu stabilnego wzrostu. O wyniku tej inwestycji można poczytać na moim blogu

Anonimowy pisze...

ja systematycznie oszczędzam tutaj www.lukas-finanse.pl i od października 2007 mój wynik to +25%.